środa, 7 grudnia 2016

Przygotowania




...czas zacząć.

Grudzień to miesiąc pełen mnóstwa zajęć; w szkole, w domu, wszędzie coś się dzieje.

W tym roku dostałam już wytyczne od dzieci co do ich strojów na świąteczne przedstawienia. Gosia ma być Elsą, a  Monika jednym z mędrców. Iza jest narratorem, więc jeszcze nie wiem, co będzie musiała włóżyć.
Przeszłam się już po second-hendach i kobietki znalazły mi potrzebne materiały. Teraz muszę zacząć to składać w całość... i tylko maszyny brak...

Na kominku stanęła szopka:



Przywędrowała ze strychu trochę wcześniej, bo spakowałam ją z czapkami mikołajowymi, które dzieci chciały już  od pierwszego grudnia.


W "międzyczasie" chwyciłam za druty i wrzuciłam na nie wełnę w kolorze... niebieskości. Robie sweterek dla Moniki; dziergam go od dołu, na okrągło. Zobaczymy co to z tego powstanie, bo pierwszy raz to robię i z głowy.



Włóczka jest przemiła w dotyku, a Monia zakochała się w kolorze.


Jedyne ozdobniki, to warkocze. Tak myślę... przynajmniej w tej chwili tak myślę...

A do tego książka :




Przepięknie napisane wspomnienia o ojcu, rodzinie, dzieciństwie.... Dawna Irlandia we wspomnieniach autora (Patrick Deeley)urodzonego w hrabstwie Galway, w 1953 roku, to Irlandia zupełnie inna niż ta, którą teraz znamy. Nie wiem czy lepsza, ale inna, bardziej "domowa", przyjazna...

czwartek, 1 grudnia 2016




Bilety na wakacje do Polski  zakupione. Klamka zapadła;)

Niestety, nie wiem czy wyrobimy się w terminach egzaminów z Libratusa, bo nam czas oczekiwania się skończył i dziś musielismy podjąć decyzję.


wtorek, 29 listopada 2016

Zimowy sweterek...






...numer 3; tym razem dziergany dla najmłodszej.



Miałam ostatnie dwa motki czerwonej włóczki i stąd ta wstawka biała. W pewnym momencie, po wydzierganiu części przodu, zaczęłam się obawiać, czy mi wystarczy czerwioni... zdecydowałam się na dołączenie białego.



Czerwieni spokojnie by wystarczyło - teraz została mi taka resztka - ni to na czapkę, ni to na rękawiczki... Zadowolona jestem jednak z efektu. Biała góra rozświetliła sweterek, a poza tym, wyszedł troszkę inny niż te sióstr :)




Teraz już każda ma swój, więc są przygotowane na ostatni dzień szkoły tuż przed przerwą świąteczną.

niedziela, 20 listopada 2016

Bunratty Castle - ogród wróżek




...czy też dokładniej Wioska Wróżek.

W lipcu pojechaliśmy jeszcze raz do Bunratty Castle, wspominałam o tym w jednym z wakacyjnych wpisów. Tym razem skupię się na zakątku wróżek, który powstał w ostatnim czasie, wszak dwa lata temu jeszcze go nie było.




Może wróżki spełnią nasze małe marzenia?



Jak widac wiele ludzi tak myśli, bo zawiązanych wsążeczek powiewa całe mnóstwo :) a może to tylko "wystrój wnętrz"?



Dzieci prawie utknęły w tym miejscu, pełnym rzeźb w drewnie i kamieniu - wszystko tematyczne:





Zakątek sam w sobie już  niezwykle klimatyczny, okraszaja drobne detale:








Pojawiła się też wiklina i plecionki z niej, służące zabawie:






Przepiękny domek na wodzie:






I oczywiście wszędzie domki wróżek:








Nie mogło zabraknąć tego z koniczynką:



...i irlandzkim błogosławieństwem, które tutaj nie jest pełne:

Niech droga wznosi się, aby Cię spotkać,
Niech wiatr będzie zawsze z Tobą,
Niech słońce ciepło oświeca Twą twarz,
Deszcze spadają miękko na Twoje pola,
I do naszego następnego spotkania
niech Bóg trzyma Cię zawsze w Swej dłoni.

















Tych domków jest całe mnóstwo. Nie wiem czy nawet połowę Wam pokazałam, a i tak część z nich w fatalnej jakości. Musicie jednak to wybaczyć, bo dzień był piękny, pogoda wymarzona i tłumy zwiedzających nie pozwalały na rozczulanie się nad jakimkolwiek zdjęciem.


niedziela, 13 listopada 2016

Włóczkowo




...zimowo, bo jednak chłód już dociera do nas i czas na szaliki, kominy i czapki, a jak nie na nie, to  przynajmniej na mitenki i opaski :)

Zestaw: komin, opaska i mitenki ostatnio wydziergany dla koleżanki Moni, dziś już poszedł w świat.




Komin to raczej taki kominek :) na 26 oczek szerokości.



Do białego akrylu (podwójna nić) dołożyłam włóczkę w kolorze różnych niebieskości, żeby trochę przełamać tę śnieżną biel. Musiałam nieco uważać podczas robienia, bo ta nić to bawełna z jakimiś domieszkami; całość wcale się nie rozciąga,w przeciwieństwie do akrylu, który ładnie "pracuje".

W świetle dnia:



Tylko komin robiłam podwójna nicią. Mitenki i opaska zrobione są pojedynczą, ale myślę, że to wystarczy.



A w międzyczsie...


...coś dla najmłodszej.

środa, 2 listopada 2016

Nasza tradycja...




... odwiedzania cmentarza po halloween i w tym roku się utrzymała. Poszliśmy zapalić lampki na grób sąsiadki, przeszliśmy przez cmentarz, porozmawiałyśmy ze sobą o tym, co w tym dniu ważne. Wspominaliśmy tych, którzy odeszli i których moje dzieci znają oraz tych, co odeszli, a których dzieciaki nigdy nie spotkały.



I już ostatni wpis podsumowujący nasz irlandzki halloween....

Artur w tym roku miał już  tylko 6 dzieci do prowadzania, w tym 4 nie nasze :)

Gosia poszła do koleżanki, ale za to do nas przyszły psiapsiułki Moniki i Izabelki; tak to już jest, że każde z naszych dzieci ma bogate życie towarzyskie - w przeciwieństwie do nas :)


Dziewczyny tym razem sporo pomogły przy organizacji imprezy.

Gosia i Monia namalowały ogromne tablice tematyczne:





Iza przygotowała trójwymiarowy plakat:



Do tego głowa czarownicy "na szybko", do zawieszenia na dworze, przy drzwiach.


Do tego przygotowały lampiony z kartonów po mleku, które wystawiliśmy na dworze.

W oknie - tradycyjnie, nie ogarnęłam pajęczyn i dekoracja gotowa :) Jej mieszkańcy mają się dobrze.



Pierwszy raz dynie na parapecie :)



A na słodko.... oczywiście jabłka w czekoladzie...



...które rozdajemy jako prezenty:



Zamówienie Izabelki - czekoladowe ciasto Missisipi ubrane w pajęczynkę:


Na stole królowały też mumie, takie, jak przygotowałam do szkoły; tym razem robiły je Monia i Iza i poszło im świetnie! Były też  mużdżki z preparowanego ryżu w białej czekoladzie(okraszone czerwonym barwnikiem), ale nie zachowały się do zdjęcia, podobnie, jak paluchy czarownicy.


Najmłodsza wyciągnęła sukienkę, którą uszyłam jej do przedszkola - 3 lata temu - i ciągała ją po domu. Taki mały słodziak...



...który zażyczył sobie być truposzem:





Monika, na prawdziwym halloween, wystąpiła jako marionetka. Usta sobie już rozmazała, bo pierwotnie nie były takie wielkie:



I na koniec mamuśka:



...która witała wszystkie dzieci w drzwiach:





I tym wpisem zamykamy październikowy temat strachów